sobota, 6 sierpnia 2011

Marek Krajewski, Festung Breslau


Tym razem akcja rozgrywa się już blisko końca wojny, w tle grają "organy Stalina", a i Mock już nie taki młody i sprawny. Powiem tyle:  warto zatopić się w przestępczy świat u schyłku Breslau...


"...Obaj mężczyźni, poniżeni dziś dotkliwie przez Gnerlicha, nie zwracali uwagi specjalnej uwagi ani na posiłek, ani na kelnera, który podał im zakąski z taką siłą, że kawałek pasztetu stoczył się z półmiska na poplamiony piwem obrus. Siedzieli w milczeniu i żaden z nich nie wiedział, jak najdelikatniej zadać drugiemu pytania, które każdego z nich bardzo nurtowały. Po oddaniu ciała Berty Flogner w bardzo spracowane ręce medyka sądowego, dobrze znanego Mockowi doktora Lasariusa, spojrzeli po sobie i  - jakby na komendę - zacisnęli mocno zęby..."


Marek Krajewski, Festung Breslau, Wydawnictwo W.A.B., 2006, s. 63

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz