środa, 29 sierpnia 2012

Z serii autorzy mojej młodości: Kir Bułyczow

Dawno, dawno temu, bite 20 lat temu ojciec (który nota bene, podrzucał mi różne ciekawe książki do czytania) przeczytał mi fragment opowiadania Bułyczowa ze zbioru "Ludzie jak ludzie". Był to "Świeży transport złotych rybek". Połknęłam haczyk, a jakże. Przeczytałam z wypiekami na twarzy wszystkie opowiadania z tego zbioru. Jakiś czas później, ku swojemu zdziwieniu, natknęłam się na prozę Bułyczowa w księgarni. Świeżo wydaną. To był zbiór pt. "Opowiadania guslarskie". A o czym te opowiadania są? Najogólniej  twórczość pisarza (Kir Bułyczow to pseudonim literacki, tu garść informacji w wiki) zalicza się do kategorii  science fiction.  (do sf należą nader często kontakty kosmitów z mieszkańcami miasteczka Wielki Guslar). Akcja opowiadań dzieje się w wspomnianym miasteczku, gdzieś w głębi Rosji (a właściwie w ZSRR, bo opowiadania powstały dawno temu), kosmici, czyli przedstawiciele pozaziemskich cywilizacji nader często odwiedzają Wielki Guslar. A to  ich statki  doznają awarii właśnie nad Wielkim Guslarem, albo  kosmici zwracają się o pomoc do Korneliusza Udałowa, albo odpoczywają w Wielkim Guslarze, albo zbierają materiały o florze i faunie Ziemi, itp.itp. Czyta się przewybornie. Ach, zapomniałam o genialnym profesorze - wynalazcy Mincu. Nie jest przedstawicielem innej cywilizacji, ale jego pomysły są genialne. Oczywiście, mieszka w Wielkim Guslarze. Nie lubię gatunku sf, ale prozę Bułyczowa uwielbiam, przecież wszyscy jesteśmy kosmitami :)
 Proszę, poniżej próbka (fragment opowiadania "Świeży transport złotych rybek" ze wspomnianego zbioru, s. 29):

"...Stary nie spierał się z nią, rozsunął tylko kaktusy na parapecie, mrugnął do kanarków, które na widok słoika zaniosły się zdumionym szczebiotem, wydobył z kąta zapasowe akwarium i poszedł z nim do kuchni.
- Posuń się - powiedział do małżonki. - Daj nabrać wody.
Małżonka zrozumiała, że mąż, o dziwo, nie jest pijany, wytarła ręce w fartuch i zajrzała do pokoju.
- Skaranie boskie! - wykrzyknęła.- Jeszcze nam tylko złotej rybki brakowało!
Pochyliła się nad słoikiem, a wtedy rybka wysunęła z wody ostry pyszczek, otworzyła go, jakby brakowało jej powietrza, i powiedziała półgłosem:
- Wypuścilibyście mnie, towarzysze, do rzeczki..."




p.s. Wspominałam, że opowiadania są zabawne? nie? są BARDZO  zabawne :)

Kir Bułyczow, Opowiadania guslarskie, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999